Chamska zemsta na dziewczynie – czemu to takie popularne?

Chamska zemsta na dziewczynie – czemu to takie popularne?

Głupkowaty prank to niezawodny sposób na popularność

Głupie żarty są domeną młodszych chłopców od zawsze i na zawsze. (Pamiętacie strzelanie ze stanika…?) Niektórzy z tego wyrastają, niektórzy nie. Mam jednak dziwne, niejasne wrażenie, że internet wiedzie nas w stronę gloryfikowania gimnazjalnych dowcipów w najgorszym wydaniu – w dorosłym życiu, względem własnego partnera i jak najbardziej niesmacznie.

Prank pod tytułem Chamska zemsta na dziewczynie na pewno zyska miliony wyświetleń.


Zobacz też: Dawniej związki się naprawiało


Widziałam już dziesiątki takich reżyserowanych filmów, na których chłopak (lub dziewczyna, a co!) robi swojej drugiej połówce nieprzyjemny żarcik. Zaczęło się od straszenia dziwnymi maskami, ale internet dochodzi już do takich ciemnych zakątków, że aż trudno w to uwierzyć. Moi faworyci spod znaku WTF to fałszywe oświadczyny, smarowanie tamponów ostrą papryką i rozbijanie drogich kosmetyków partnerki młotkiem – tak w ramach niespodzianki. Było też udawanie zdrady, używanie gazu pieprzowego albo pierdzenie w twarz.

Przeraża mnie głupota tych pomysłów. I przeraża mnie ich popularność.

Nie wiem – może to dlatego, że ja nigdy nie byłam fanką chłopaków, którzy mylili swoją dziewczynę z bandą kumpli. Nie jestem panną Ą Ę, nie jem bułki przez bibułkę, ale lubię pewne granice i niektóre żarty nie bawiły mnie nawet w czasach podstawówki. Wiem, że większość tych filmów to ustawione, aktorskie popisy – ale pornografia też teoretycznie nie jest na serio. Młodzi ludzie przyjmują pewne wzorce z podobnych nagrań, śmieszy ich to i inspiruje do powielania zachowania pranksterów.


Zobacz też: Jak znokautować 10-latka


Z perspektywy człowieka w pewnym (o, zaawansowanym!) wieku, który JUŻ NIE JEST nastoletnim – nie wierzę, że w takiej relacji, jaką prezentują filmiki, ktoś mógłby normalnie funkcjonować. Czy da się żyć z człowiekiem, który co tydzień udaje, że Cię zdradził, raz na miesiąc leży w kałuży kechupu, grając na Twoich emocjach, a po obiedzie beka Ci w twarz…?

Czy jest ktoś normalny, kogo to bawi?

Zastanawiam się jeszcze, czy wkrótce będziemy musieli tłumaczyć dzieciom – jak kiedyś gry komputerowe – że YouTube to nie życie?