O co chodzi w downshiftingu?

O co chodzi w downshiftingu?

Czyli ile tak naprawdę zapłaciłeś za swój telefon.

Leo Babauta – guru internetowego minimalizmu – przekonuje, że każdy człowiek powinien posiadać maksymalnie 100 przedmiotów osobistych. Ta liczba ma być w zupełności wystarczająca i zapewniać komfort fizyczny i emocjonalny. Z ciekawości policzyłam – i tobie też to polecam. Sam pewnie będziesz zaskoczony, ile przedmiotów posiadasz. A przy okazji zastanowimy się, co to jest downshifting i o co w nim chodzi.


No i ile masz rzeczy? A ile jeszcze chciałbyś kupić? Ilu z nich pragniesz obsesyjnie? Popularne – a i często dyskutowane przysłowie mówi, że pieniądze szczęścia nie dają. Mimo tego nie da się zaprzeczyć, że przedmioty dostarczają nam pewnego rodzaju zadowolenia. Żeby rozwiązać problem wystarczyłoby tylko mieć trochę więcej pieniędzy…

Gdybyś był milionerem to już żaden przedmiot nie prześladowałby cię tak obsesyjnie, mógłbyś sobie kupić co tylko chcesz i żyć bez tych uciążliwych pragnień.

Otóż nie. Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii już blisko 15 lat temu pokazały, że aż 60 proc. ludzi nie stać, na wszystko, czego pragną. O dziwo, wśród najbogatszych członków społeczeństwa odsetek ten był niewiele mniejszy – 50 proc. Zadowolenie ze stanu posiadania nie wzrasta wraz z nabywaniem przedmiotów. To wszystko siedzi w głowie. Może sobie tego nie wyobrażasz, ale gdybyś nagle został milionerem, to prędko zacząłbyś tak samo obsesyjnie pragnąć statku kosmicznego, jak teraz pragniesz nowego telefonu.

W zachodnim świecie żyjemy w dobrobycie i zdobywamy coraz większy dobrobyt. Ale paradoksalnie poprawa jakości życia nie idzie w parze z większym szczęściem i zadowoleniem.

Gregg Easterbrook

Uzależnienie od konsumpcji nie jest rzadko spotykane i w pewnym stopniu ulega mu każdy. Od małego jesteśmy faszerowani przekazami, które mają wywołać w nas poczucie, że potrzebujemy więcej. Jeśli dobrze się przyjrzeć, to prawie wszystko wokół podporządkowane jest właśnie sprzedaży. (Z tego miejsca serdecznie polecam dwa dokumenty na temat przemysłu spożywczego i farmaceutycznego Fed Up i Prescription Thugs)

Na pewno nigdy nie powiem, że przedmioty są złe i należy przestać kupować – co to to nie.

Warto jednak czasem zrewidować własne wzorce zakupowe. Dla żadnego myślącego człowieka, nie jest tajemnicą, że często kupujemy popychani pustymi potrzebami, dla zabicia stresu. Wchodzimy w posiadanie rzeczy, których potem nie darzymy najmniejszym uczuciem. Spirala konsumpcjonizmu doprowadziła nas do przekonania, że nasza tożsamość wynika z tego, co posiadamy. Uwierzyliśmy, że im więcej rzeczy mamy, tym nasze życie jest wygodniejsze i bardziej wartościowe.


Zobacz też: Kreatywność, czyli zapominanie zasad


Co to jest downshifting?

Globalny efekt uzależnienia od konsumpcji jest taki, że co piąty Amerykanin wpadł w pułapkę kredytową, której nie jest w stanie spłacić. Przeciętny Polak jest zadłużony na ponad 16 000 złotych!  Co drugi z nas zajmuje się pracą w wolnym czasie, co drugi cały czas jest na wezwanie szefa. Poświęca swoje zdrowie, relacje z rodziną, pasje. Płaci przeciągłym stresem. Po co? Żeby kupić kolejne rzeczy.

Kiedy coś kupujesz, płacisz za to godzinami życia, które poświęciłeś, by na to zarobić.

Jose Mujica

Jako ruch oporu przeciwko przepracowaniu i – nie oszukujmy się – marnowaniu życia na stresującą pracę, powstał downshifting. To nurt przekonujący, że należy ogniskować swoje cele życiowe na osobistym spełnieniu i budowaniu relacji, zamiast na pogoni za sukcesem ekonomicznym. Polega na wymianie wydawanych bezsensownie pieniędzy na wartościowy czas wolny – a więc na rezygnowaniu z awansów, okrajaniu wymiaru godzinowego pracy albo odchodzeniu do mniejszych firm.

co to jest downshifting co to jest

Zwalnianie kariery zawodowej bardzo ładnie komponuje się ze słowami kogoś mądrego, kto powiedział, że w wyścigu szczurów najgorsze jest to, że nawet jeśli wygrasz – to wciąż jesteś szczurem. Kto z nas się tak czasem nie czuje? Kto nie czuje, że potrzebuje więcej spokoju i czasu dla siebie? Downshifting podpowiada więc ograniczenie zakupów – a co za tym idzie również obowiązków – do absolutnego minimum. W zamian za kilkanaście nowych przedmiotów proponuje wyciskanie maksimum z tych, które mamy. Podobnie z aktywnościami, hobby, zajęciami dodatkowymi – wszystko zgodnie z regułą

mniej mieć, wyciskać więcej

Brzmi radykalnie, a nawet absurdalnie – szczególnie w Polsce, gdzie chyba co druga rodzina ledwie wiąże koniec z końcem. Downshifting to jednak nie tylko tworzenie większej ilości wolnego czasu, ale też sensowne wykorzystywanie tego, który już mamy.


Zobacz też: Za ciężka torebka – jak mieć mniej rzeczy?


Kiedyś to ludzie mieli łatwiej. Nie pracowało się tak intensywnie, nie spędzało godzin w komunikacji miejskiej, żyło się wolniej… No i znowu pomyłka. Technologia stopniowo ułatwia prace domowe, mamy mniej dzieci do zaopiekowania, wcześniej przechodzimy na emerytury. W porównaniu do lat 70. i 80. mamy tygodniowo już o 5 godzin więcej wolnego czasu.

Przeciętny Polak ma zaledwie 4,5 godziny wolnego czasu dziennie, a i tak połowę spędza oglądając telewizję. I nie jesteśmy w tym wzorcu odosobnieni! Jest oczywiście grupa ludzi, którzy uprawiają sporty, spacerują pracują w ogródku. Przynajmniej tylu samo jest jednak takich, którzy ciągle mają ochotę coś zrobić – a nie robią. W wolnym czasie wpadamy w identyczną pułapkę, jak siedząc po godzinach w biurze – podejmujemy się zadań wypoczynkowych. Społeczeństwo zobowiązuje nas do dbania o formę, socjalizowania się, uczestniczenia w życiu kulturalnym. Podejmowanie się tych obowiązków czyni nas tak samo szczęśliwymi, jak nadgodziny.

***

TRZY KROKI DO DOWNSHIFTINGU

Na deser, kiedy już wiemy, co to jest downshifting – warto wprowadzić go w życie. Bez odchodzenia z pracy!

co to jest downshifting co to jest

A potem na urlop.

  • Przeanalizuj 3 ostatnie duże wydatki. Ile razy ich użyłeś? Jak sobie wyobrażałeś ich posiadanie, a jak z nich korzystasz w rzeczywistości? Ile godzin pracy na nie przeznaczyłeś? Ja na przykład setki razy kupiłam ekstremalnie zdrowe akcesoria do kuchni, wręcz stworzone dla ludzi wiodących pełnowartościowy tryb życia. A potem w trakcie rozważania swojego well-being sukcesu dochodziłam do wniosku, że mnie się po prostu nie chce tego używać. Sukces jednak był – potem zdrowo nie stać mnie było na papierosy. (Na szczęście rzuciłam. Palenie.) 
  • Po pracy jesteś po pracy. Nie myśl o tym, co będziesz robił jutro. Nie odbieraj telefonów od szefa ani współpracowników. Nie rozmawiaj o pracy z rodziną. I przede wszystkim – nie wstydź się tego, że w czasie wolnym g… cię obchodzi, co się dzieje w firmie.

Przydał Ci się ten wpis? Polub FP.