Mycie zębów patykiem – co to jest miswak i z czym to się je

Mycie zębów patykiem – co to jest miswak i z czym to się je

Widziałeś kiedyś gałąź do zębów? To ja ci pokażę!

Miswak wpadł mi w ręce przypadkiem – przeglądałam jakieś forum i natknęłam się na opis, w którym malowniczo opisano mycie zębów gałęzią (A on dłubie w zębach tym patykiem i nawet szczoteczki nie ma! Dzicz i busz!). Na szczęście znalazł się ktoś, kto uświadomił autora i mnie, że istnieje coś takiego jak ekologiczna szczoteczka, a tak naprawdę… nie więcej, jak patyk do mycia zębów!

Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła, co to jest miswak i jak się używa tego cudu.

No i rzeczywiście – miswak (czy też meswak, co kto lubi) to drewno do mycia zębów. Wiem, wiem, brzmi absurdalnie. W końcu mycie zębów patykiem kłóci się z logiką. Ja jednak poczytałam, sporo się dowiedziałam i zapragnęłam przetestować. Zdziwiło mnie, że w Polsce o tym nie słyszałam – a przecież my ostatnio uwielbiamy naturalne produkty.

co to jest miswak

Miswak wygląda jak patyk – i nim jest. To fragment wycięty z gałęzi drzewa arakowego, który działa jak miotełka do zębów. Ma właściwości antybakteryjne, odświeża oddech, zawiera organiczne związki, które zapewniają wybielanie zębów (gałęzią…?) – a w dodatku jest naturalny i nie szkodzi ani środowisku, ani nam. A w sklepowych pastach… kto wie co tam jest!

Nie zwlekałam i ile sił w palcach sprawdziłam, gdzie kupić miswak…

20 minut później już był w przesyłce prosto do mojego domku. Widziałam, że można go zamówić zarówno z polskich, jak i zagranicznych stron. Nie kosztuje dużo – zapłaciłam około 20 zł za pięć 10-centymetrowych kawałków. Na próbę można mieć go już za symboliczną 5-tkę. Zanim przesyłka do mnie dotarła zdążyłam się już naczytać, że to najstarsza forma szczoteczki do zębów i że znów robi się popularny (a w krajach islamskich nigdy nie przestał być).

Muszę przyznać – idea była trochę przerażająca, ale stwierdziłam, że nie spocznę, póki nie przetestuje tego na sobie.

***

miswak opinie gdzie kupic

Ja byłam w pracy, więc przesyłkę rozpakował Oblubieniec. Napisał wiadomość, która sporo mówi: Przyszły patyki. Śmierdzą jak cholera. E tam – myślę sobie – on już taki przewrażliwiony, ale my, kobiety, przecież obkładamy się gliną on a daily basis, więc jaki tam smród mi straszny.

Miswak był zapakowany w foliowe opakowania próżniowe, a i tak wydzielał delikatny zapach – fakt. Wzięłam się do dzieła i… Teraz będzie wprowadzenie do teorii.


Gałązka do mycia zębów wymaga przygotowania. Najpierw ,,strugamy” około 1-2 cm patyka z kory, potem moczymy tę część w wodzie albo rozgryzamy aż się porozdziela. I używamy jak miotełki. Kiedy się zużyje, strugamy następną część i tak dalej. Nie używamy pasty, nie używamy wody.

mycie zębów gałęzią ekologiczna szczoteczka


Rozpakowałam miswak i natychmiast w nozdrza uderzył mnie silny zapach. Coś jak pomieszanie lekko stęchłego chrzanu z czymś orientalnym (a według Najdroższego – z potem robotnika po 30h pracy). Przyznam, że w tej chwili lekko się zachwiałam, ale postanowiłam być twarda i jakoś włożyć to coś do buzi. Wystrugałam co trzeba i ognia!

***

miswak gałąź do zębów

Na pewno umieracie z ciekawości, czy mycie zębów gałęzią doprowadziło mnie wreszcie do wymiotów. Otóż nie. O dziwo, miswak w ustach nie śmierdzi i nie ma smaku. Nie wydziela żadnego soku, nie zostawia żadnych pozostałości, nie jest trudny w użyciu ani obrzydzający.

Tego bym się nie spodziewała, ale naprawdę udało mi się umyć zęby patykiem.

Zaskoczę was moją opinią – miswak jest świetny w tym, co ma robić. Rzeczywiście da się nim dokładnie umyć zęby – powiedziałabym, że nawet lepiej niż szczoteczką elektryczną. Z przyjemnością zaczęłabym go używać codziennie, bo rzeczywiście ma takie właściwości, jakie się mu przypisuje. Do tego nie trzeba używać wody ani pasty, więc świetnie sprawdzi się poza domem czy w ciągu dnia.

Jest tylko jedna przeszkoda i pewnie już się domyślacie – zapaszki. Po pierwszym użyciu byłam optymistyczna, bo skoro nie przeszkadza to w użytkowaniu, to jaki może być problem…? Okazało się dosyć szybko.

Zostaw miswak w łazience, a po powrocie będziesz się zastanawiać, kiedy gościła tam grupa zawodowych zapaśników sumo. Smród tej gałęzi jest niesamowity i bardzo szybko się roznosi. Niestety, po bardzo krótkim czasie od zapoznania się z miswakiem musiałam go zutylizować, bo nie dałam rady.

patyk do mycia zębów

Miswak – opinia

Patyk do mycia zębów zarekomenduję z czystym sercem ludziom cierpiącym na porażenie receptorów węchowych. Bierzcie i cieszcie się – tani, naturalny produkt, który doprowadzi wasze zęby do błysku, czego chcieć więcej.

Dopuszczam możliwość, że ja jestem jakoś szczególnie wyczulona na ten konkretny zapach – więc miswak polecam również osobom, którym naturalne wonie nie są straszne. Bo pomijając walory eteryczne, ta ekologiczna szczoteczka nie ma wad.

Innym jednak odradzam. Chyba, że macie możliwość trzymać gałąź tam, gdzie jej miejsce – na zewnątrz.


  • Secret Beauty

    Ciekawy przedmiot, jednak bałabym się tego używać

  • Mirella

    O rany, w życiu nie widziałam czegoś podobnego! Ciekawe 🙂

  • Wow! O czymś takim nie słyszałam. Natura jest piękna i super, że obdarowuje nas takimi cudami. Muszę wypróbować!

  • Pierwszy raz coś takiego widzę! W opakowaniu wygląda jak kabanos 😉 Opisany przez Ciebie zapaszek nie zachęca do użycia 😉

  • Macierzynstwo-raz!

    Nie słyszałam o czymś takim..ale ja się chyba nie skuszę 🙂

  • Ups, no to lipa! Czytam i czytam i nawet zaczyna mi się podobać pomysł mycia zębów patykiem, a tu nagle ostrzeżenie przed zapachem 🙁 Obawiam się, że mogłabym go nie znieść. Także marzenia właśnie legły w gruzach i zostają jednak tradycyjne metody 😀

  • Hmm. Chyba jednak nie dam się namówić 😛

  • Ale jak tym manewrować przy tylnych zębach, skoro „szczoteczka” jest nie z boku? 😀 Wiesz, co mam na myśli? 🙂

    • Wiem, ale o dziwo to nie robi problemu, bo jakoś się udaje. Trzeba ją trochę nachylić i jest ok 🙂

  • Znając życie, jeśli to rzeczywiście tak wonieje, to nie dałabym rady. Jestem na tym punkcie wrażliwa. Swoja drogą, patrz, jak natura o wszystko zadbała.

    • Tak, to prawda, że wszystko, czego potrzeba, mamy z natury 🙂 Ale ten zapach…

  • Karolina Niedziela

    Ale kosmos! Bardzo ciekawa alternatywa xD

  • Zabiegana Mama

    Pierwszy raz o tym czytam. Zaciekawiłaś mnie, ale po przeczytaniu całości zostanę jednak przy szczoteczce 😉

  • skusiłaś mnie i raczej zamówię! Swego czasu używałam pasty do zębów Miswak i była naturalnego pochodzenia. Pozdrawiam ♥

  • Dla psiaków czy kotów patyki do czyszczenia zębów ok, ale dla człowieka coś co nie pachnie zbyt interesująco? Chyba jednak podziękuję.

  • Wow myślałam, że takie rzeczy to tylko na Discovery Chanell, a tu popatrz, można sobie patyka zamówić do domu 😀 Ludzie są naprawdę niesamowici ze swoimi pomysłami na zarobek.

    • To tak tanie, że chyba każdy może spróbować. Czy warto…? No nie wiem 🙂

  • Czytałam kiedyś o tym patyku na jakimś eko blogu, ale o tym zapachowym aspekcie nie wspomniano 🙂 Ciekawe czy jakiś mocny łazienkowy zapach nie dał by u rady…

  • Hmm… chyba sie nie przekonalam 😀

  • Cieszę się, że dotarłem do końca wpisu, ponieważ po ponad połowie zachęciłaś mnie do zakupu! Coś, jak tekst reklamowy 🙂

  • eV

    Ciekawa opcja. Raczej sama z siebie nie zamówię, bo należę do tych osób, które kupują trzy czteropaki szczoteczek, kiedy akurat są w promocji… Ale fajnie wiedzieć, że coś takiego istnieje :).

  • A już o mało się nie skusiłam, a tu jednak taki poważny minus.. no cóż, lepiej zostać przy „tradycyjnych” metodach mycia zębów 😉

  • W opakowaniu wygląda jak kabanos 😀

  • Raczej się na to nie skuszę. 😀

  • Chyba jednak zostanę przy zwykłej szczoteczcę:)

  • Słyszałam kiedyś o tej „szczoteczce” ale nie zagłębiałam się w temat. Chyba jednak kupię z czystej ciekawości i przetestuję na własnych zębach 🙂

  • Jeszcze chwila i zrobią zapachowe – na tym świecie istnieje już prawie wszystko 🙂 A wtedy idę o zakład, że moje dzieci będą pierwszymi chętnymi do mycia zębów patykami 😀

    • Hahah, no ale zapachowe to juz nie takie naturalne, więc zostaje chyba tylko wątek humorystyczny.

  • Ama Ndra

    Szczerze mówiac troche to dziwne… 🙂 Ale no czego to nie wymyślą, cóż.

  • Ha! Znam, miałam, myłam. No cóż do tej pory pamietam zapach i smak misłaka 😀

  • Maria Skłodowska

    Uśmiałam się czytając Twoje perypetie 🙂 Dzięki za ostrzeżenie.

  • Julia Laszuk

    Lubię takie nowości. Jestem bardzo ciekawa tego produktu i może zakupię! https://jaglusia.wordpress.com/

  • Nie miałam pojęcia o istnieniu czegoś takiego 🙂

  • Klaudia Kubaczyńska

    Dość śmiesznie wygląda, ale jak doczytałam do końca stwierdzam, że węch mam na tyle dobry, że bym nie mogła gościć go w swojej łazience ;p

    • Miałam, ale nie dałam rady. Z ekociekawostek u mnie dobrze się sprawdza proszek do zębów babuszki Agafii.

      • Lubię Agafię, ale nie wiedziałam, że mają taki proszek. To ma jakiś smak?

        • chyba nie, a jeśli tak, to nie inwazyjny, bo nie przypominam sobie ;).

  • może jakiś hermetyczny pojemnik by rozwiązał problem? 🙂

    • Myślałam o tym, ale jak się znam, to stałby i stał, bo bym się bała otwierać 😀

      • hah, znam to – taki los właśnie spotkał u mnie w domu wspaniałe, aromatyczne francuskie sery pleśniowe 😀

        • 😀 hahahah! Biedne sery. Ja ze Szwajcarii miałam kilka przywieźć, ale po jednym dniu w pokoju z nimi nie odważyłam się włożyć do walizki…

  • Wygląda dość śmiesznie. Nigdy o tym nie słyszałam, ale jestem ciekawa jakie wrażenia miałabym po pierwszym użyciu 🙂

  • To jest ciekawe o czym piszesz, bo ja jeszcze nigdy się z tego typu szczoteczką nie spotkałem. Niemniej jednak nie uważam, że może to być oś gorszego od naszych szczoteczek, których używamy na co dzień, bo przecież wszystko co najlepsze jest naturalne 🙂

  • Pingback: Góry śmieci - co to jest precykling i zero waste? | chillife.pl()

  • Wygląda bardzo ciekawie!;p