Czy Girls Trip to beznadziejny film?

Czy Girls Trip to beznadziejny film?

Babskie kino dla dziewuch – a fuj

Dawno nie byłam w kinie, więc jak już poszłam, to na Girls Trip. Od razu po wejściu na salę Cristian zrozumiał swój błąd – 99% miejsc zajmowały dziewczyny, kobiety, staruszki. Na szczęście podłożyłam mu nogę i nie zdążył uciec zanim zgasło światło. Czy Girls Trip warto zobaczyć? Jaka jest moja opinia?

[Tu trailer!]

girls trip czy isc do kina

Girls Trip to film dla dziewczyn.

Nie da się ukryć. Prosta komedia opowiada o czterech przyjaciółkach, które spotykają się po latach (nazywają się Flossy Possy – na twarzy chłopa pojawia się wyraz strasznego cierpienia). Choć udają, że wszystko jest OK, to pojawiają się zgrzyty, a kobiety więcej już dzieli niż łączy. Mimo tego

wyjeżdżają na wspólny weekend, na którym hardcore party przeplata się z trudnymi sprawami.

Brzmi standardowo?

Jeśli miałabym do czegoś porównać Girls Trip, to powiedziałabym, że to takie Kac Vegas w damskiej wersji. Ktoś mógłby powiedzieć, że to film banalny, schematyczny, prosty – i TAK JEST. Ale!

Girls Trip opinia recenzja

Girls Trip jest inny niż standardowe babskie filmy. Wiecie dlaczego? Bo tu akcja – chociaż też jest trochę kopciuszkowa – to

OBRACA SIĘ WOKÓŁ KOBIET

Niby prosta komedia, a jednak dotyka uniwersalnych uczuć, które dotyczą nas wszystkich. I najczęściej są to emocje, do których się przed sobą nawzajem nie przyznajemy: strach przed byciem osądzoną przez inne kobiety; przytłoczenie poświęceniem, jakiego dokonujemy dla domu i rodziny; wstyd zdradzonej żony; unikanie samotności za cenę godności – to tylko niektóre z emocji, o których się głośno nie mówi, a które choć raz w życiu zdarzają się każdej kobiecie.


Żyjemy w męskim świecie, w którym ciągle musimy ze sobą walczyć. Jak już pisałam w Kobiecość w natarciu. Krótki poradnik, jak wydrapać babie oczy – jako kobiety bez przerwy pozostajemy pod presją i musimy wiele ukrywać: bo naszą słabość chętnie ktoś wykorzysta. Jesteśmy nauczone tego, że musimy trzymać fason i nie odsłaniać swoich słabych punktów – i robimy to tak intensywnie, że rzadko pamiętamy, że coś nas łączy:

proste, banalne emocje, które zna każda kobieta.

Mogłabym pomyśleć, że to tylko moje wrażenie – ale reakcja sali kinowej potwierdziła, że jednak chcemy pamiętać o girl power, że chcemy się wzajemnie wspierać i mieć coś wspólnego. Że te z pozoru banalne prawdy dotykają nas wszystkie: bez względu na wiek, kolor skóry i pochodzenie.


Zobacz też: Dziewczyński Netflix – co dla kobiet, jakie seriale?


girls trip opinia

Przysięgam, nigdy nie byłam na takim seansie kinowym, jak ten z Girls Trip. Film oglądały razem panie po 80-tce, młode mamy i nastolatki – pełen przekrój. I uwierzcie mi, wszystkie razem reagowały, śmiały się w głos i… gwizdały. Kiedy jedna z bohaterek postawiła się nieuczciwemu mężowi (to nie spoiler, i tak byście się tego domyśliły)

CAŁA SALA BIŁA BRAWO I KRZYCZAŁA ,,DOBRZE MU TAK”


Mam taki zwyczaj, że po seansie lubię czytać dyskusje o filmie. W przypadku Girls Trip na polskich forach spotkałam się z krytyką – oczywiście autorstwa panów. W opiniach przewinęło się sformułowanie fekalny humor: bo w jednej (jedynej!) ze scen bohaterka się posikała. No tak – kasowe hity oparte na żartach o jądrach i pierdnięciach oraz obrazkach wylewajacych się cycków to humor w sam raz. Ale sikająca dama…? W dodatku MATKA?! Skandal.


Zobacz też: Nasikała na wojenny pomnik


Girls Trip miał świetne otwarcie kinowe – seanse były oblegane. Dlaczego, skoro to taka prosta, przeciętna komedia? Spróbuję zgadnąć.

Bo dziewczyny chcą wreszcie oglądać filmy o nas. Komedie o nas, które nie składają się wyłącznie z miłości, płaczu, krążenia wokół postaci męskich. Kobiety w filmach są albo głupiutkie i schematyczne, albo bohaterskie i odważne, obciążone wielkim brzemieniem i szlachetne.

Nie ma takich, jak my.

Girls Trip to film, w którym wreszcie bohaterka po jednonocnej przygodzie nie bierze ślubu z chłopakiem poznanym w barze. Wreszcie dziewczyny imprezują inaczej, niż tylko jako tło dla swoich chłopaków-futbolistów. Wreszcie miłość nie polega na tym, że jakiś pan stalkuje główną bohaterkę, a potem żyją długo i szczęśliwie. Przyjaźń kobiet to nie ciągłe ćwierkanie o lakierach do paznokci i wspólne wzdychanie do aktorów.


Nie spodziewajcie się po Girls Trip arcydzieła. To po prostu komedia. Prosta, oparta na schematach i przewidywalna. Ale za to pozytywna, zabawna i odprężająca. Mnie się podobała.