Facebookiem i mieczem

Facebookiem i mieczem

Julia i jej kreda – druga strona medalu

Internet rozgrzał się do czerwoności, kiedy do wiadomości wszystkich zainteresowanych (oraz niezainteresowanych) wypłynęła kartka wysłana rodzicom z warszawskiego osiedla. Ich córka została oskarżona o zanieczyszczenie przestrzeni między blokami – jak twierdzą, rysunkami wykonanymi kredą na chodniku.


julia i kreda pomazala chodnik


Trzeba przyznać, że czepianie się gówniarzy za takie rzeczy jest bezsensowne. I nawet nie dlatego, że dzieci to dzieci, a rysunek kredą nikomu nie szkodzi.

Raczej dlatego, że komu zdrowemu na umyśle nie szkoda czasu na takie bzdury…?

Nietrudno zgadnąć, po której stronie opowiedział się pełen emocji tłum. Wokół sprawy zrobiło się zamieszanie, które przypomniało mi kilka podobnych smaczków z ostatnich paru miesięcy.

niesprawiedliwe julia kreda mazanie 2

***

25-letnia Amerykanka była świadkiem trudnej sytuacji, o której opowiadała później ze łzami w oczach. W lokalnym supermarkecie emerytka zaczęła wydzierać się na niezdarnego, młodego kasjera. Na szczęście Paige ją uspokoiła, jednak wtedy nastolatek za ladą zupełnie się rozkleił.

Zaczął płakać i zwierzył się, że tego poranka jego mama popełniła samobójstwo, a on pracuje w taki smutny dzień, bo nie może sobie pozwolić nawet na opłacenie czynszu i rachunków. Paige pocieszyła go i oddała mu część swoich pieniędzy, a zaraz potem nagrała na FB emocjonalną relację z tego zdarzenia.

20 milionów wyświetleń

***

Na jednej z londyńsko-polskich grup na FB pojawiło się wzruszające, choć przesiąknięte rezygnacją wyznanie mężczyzny w średnim wieku. Jako nie pierwszy i nie ostatni człowiek, został on oszukany przez pracodawcę. Mężczyzna nie dostał wypłaty i był zupełnie bez pieniędzy. W obcym kraju, gdzie brakuje wsparcia rodziny, taka sytuacja często staje się patowa – zostajesz bezdomny i nie stać cię nawet na bilet do Polski. Tak też stało się w tym przypadku.

Polacy za granicą wcale nie są tak nieprzyjaźni sobie nawzajem, jak to głosi legenda – więc szybko zorganizowali pomoc. Nie tylko zebrali kilkaset funtów, znaleźli tymczasowe zakwaterowanie i kupili bilety pokrzywdzonemu mężczyźnie i jego przyjacielowi. Postanowili nawet zadbać o to, żeby nikomu więcej nie stała się krzywda i odwiedzili po kolędzie nieuczciwego pracodawcę i zaczęli organizować kontrolę inspektoratu pracy.

40 tysięcy obserwatorów w grupie

***

Niepełnosprawna kobieta postanowiła zawstydzić dwóch mężczyzn, którzy zawstydzili ją. Opublikowała na FB ich zdjęcie z komentarzem – dwóch gentlemanów odmówiło ustąpienia jej miejsca w pociągu, mimo że kobieta nie może stać ze względu na chorobę. Co gorsza, miejsca zajęte przez panów były przez nią specjalnie wcześniej zarezerwowane!

Nie dość, że chora kobieta zapłaciła za rezerwację, to jeszcze – formalnie rzecz biorąc – musiała oddać swoje miejsce obcemu facetowi w pełni zdolnemu do tego, żeby postać chwilę w pociągu. Temat szybko podchwyciły media plotkarskie, powielając zdjęcie mężczyzn i publikując je z uszczypliwym komentarzem autorki, w którym czytamy: Całą drogę dyskutowali o luksusowych wakacjach na Karaibach, kiedy ja cierpiałam z bólu. Matki i żony muszą być z nich dumne.

5 milionów czytelników portali

6 kreda nadwrazliwi sasiedzi afera

***

Każda z tych historii wywołała podobne oburzenie wśród publiki. Było dużo emocji, pełne zaangażowanie, jeszcze więcej soczystych wyzwisk. Och, na miejscu obwinianych jednostek spaliłabym się ze wstydu.

Gdybym przeczytała o sobie takie opinie, zapadłabym się pod ziemię.

***

Kobieta, która krzyczała na kasjera w tragicznej sytuacji, została surowo oceniona. Większość komentatorów pisała o tym, że nie można oceniać kogokolwiek, nie będąc w jego skórze (O ironio! To mogłoby być motto tego tekstu). Jak to mówią – zanim kogoś osądzisz, przejdź się w jego butach, stara prukwo. Jak ci nie wstyd wyżywać się na dzieciaku.

Im większe było wzruszenie historią chłopca, tym większa była nienawiść pod adresem klientki.

Na szczęście owa kobieta nie przejęła się jadowitymi opiniami pod swoim adresem – bo nigdy nie istniała. Kilka dni po tym, jak historia Paige stała się narodowym hitem, oświadczenie wydał rzecznik Walmartu. Skomentował, że firma nigdy nie pozwoliłaby przyjść do pracy kasjerowi w tak dramatycznej sytuacji – szczególnie niepełnoletniemu. Co więcej, Walmart ma specjalne programy pomagające finansowo pracownikom w trudnych sytuacjach życiowych.

Rzecznik sprawdził sklepy i okazało się, że historia Paige nigdy się nie wydarzyła. Gdyby kobieta nie podała w takim kontekście nazwy marki, która postanowiła się odciąć od historii, pewnie nigdy nie wyszłoby na jaw, że zmyśliła całą opowiastkę. Przecież tak przekonująco płakała…

Surowa krytyka, a nawet wyzwiska internautów poszły w próżnię.

5 oskarzenia druga strona medalu

***


Pan w potrzebie pomoc otrzymał. Jak wspominałam wyżej, ludzie nawet doprowadzili do konfrontacji z nieuczciwym szefem, na którą udało się kilkoro odważnych. On z kolei chętnie zgodził się na rozmowę i opowiedział zaskakującą historię. Otóż z Panem Potrzebującym zna się od kilku lat. W tym czasie kilka razy dawał mu pracę – mimo niezmiennej konieczności wyrzucania go z budowy ze względu na stan skrajnego upojenia alkoholowego.

Ostatnim razem, mimo nietrzeźwości i niezdolności do pracy Pana P, szef pożyczył mu pieniądze na mieszkanie. Te rozpłynęły się w dziwnych okolicznościach, więc szef kolejny raz się ugiął i – ryzykując ukaranie – dał mu możliwość spania na budowie. Następnym razem miarka się przebrała i szef wyprosił lokatora. Aha – i rzeczywiście, nie wypłacił mu pensji. Bo nie miał za co.

Jak poczuli się ci, którzy skonfrontowali się twarzą w twarz z pracodawcą i mieli zamiar go oskarżyć, a dowiedzieli się, jaka była prawda? Czy tym, którzy go publicznie krytykowali nie było potem wstyd? Na szczęście w trakcie omawiania sprawy nikt nie podał publicznie danych pracodawcy – więc ten człowiek nie otrzymał osobiście żadnych wiadomości z określeniami, którymi go nazywano.

Pan P już od dawna przebywa w Polsce, za friko i z bonusem ufundowanym przez naiwnych internautów.


4 julka i kreda czy to prawda

***

Zdjęcie mężczyzn – nazwanych chamami, których powinny wstydzić się własne matki – obiegło prawie cały kraj. Trafili na nie również ich bliscy, przyjaciele, rodziny. Obejrzał je ojciec jednego z nich. Kiedy już wszyscy poznali sytuację i się do niej ustosunkowali, do głosu dopuszczono głównego bohatera afery. Mężczyzna był w szoku, kiedy obejrzał samego siebie w tylu mediach.

Okazało się, że w pociągu, w którym doszło do całej sytuacji wszystkie rezerwacje były odwołane ze względu na wcześniejsze opóźnienia i przepełnione wagony. Tę informację potwierdził rzecznik prasowy, który dodał, że pasażerom oferowano zwrot za wszystkie opłacone miejscówki. No dobrze – powiecie – jednak zdrowy mężczyzna bez względu na to powinien zaoferować miejsce chorej kobiecie. Tylko, że niepełnosprawność pasażerki jest zupełnie ukryta, a ona sama nie wspomniała o niej mężczyznom. Kobieta po prostu pojawiła się znikąd, w przepełnionym pociągu, i stwierdziła, że te miejsca są jej i chce tam usiąść, bo… obok jej obecnego miejsca nie ma wtyczki elektrycznej. Tak, siedziała na innym miejscu…

Kilka dni później media zamieściły sprostowanie, a sama autorka skasowała napastliwy post. Ale kto by tam jeszcze to czytał.

3 julia oskarzenia sasiedzi

***

Wspólny mianownik wszystkich tych sytuacji, to olbrzymie, wręcz masowo odczuwane emocje, które z nich wyniknęły. Tłum osądzał bez ogródek i nieprzebierając w słowach. Jak to w przypadku tłumu zazwyczaj bywa – nie akceptowano żadnego odmiennego zdania. O ile sytuacja z kredą Julki nie otwiera szerokiego pola do dyskusji i jest (przynajmniej na pierwszy rzut oka) dosyć jednoznaczna, to jednak

Nieodmiennie martwią mnie bezrefleksyjne reakcje ludzi. 

Julia była dla mnie tylko zapalnikiem do przemyślenia tego mechanizmu. Abstrahując od kredy, muszę stwierdzić jedno – robienie rabanu na FB stało się niesłychanie modne. Teraz już nawet nie jest tak, że udostępnienia poruszających materiałów są wiralowe. Teraz pojawiają się ludzie, którzy piszą wprost: Udostępnijcie to i pokażcie temu chu…

Internetowa społeczność nie zadaje pytań.

Jeśli się opowiadamy za czymś lub przeciwko temu – to na całego i pełnym stadem. Skaczemy na głęboką wodę i angażujemy się tak głęboko, że aż tracimy rozsądek.

Szkoda, bo internetowe życie często przekłada się na realne. Zapominamy o tym i jesteśmy bardzo nieostrożni w osądach, brakuje nam wyważenia. Przecież to tylko ktoś anonimowy, po drugiej stronie internetu. Nie myślimy, że tworzymy niepowstrzymaną masę i że dziś skrzywdzić drugiego człowieka słowami jest łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej.

Nie myślimy, jakbyśmy sami zachowali się w sytuacji drugiego człowieka. Ba! Nawet jego sytuacji nie znamy, ale łatwo go oceniamy. A wierzę, że wiele razy zachowalibyśmy się tak samo jak osoby, które tak otwarcie potępiliśmy.

Gdybyśmy tylko zobaczyli drugą stronę medalu. Gdybyśmy pomyśleli, że może istnieć.



Podobał Ci się wpis? Polub moją stronę na Facebooku!