Grube, śmierdzące feministki

Grube, śmierdzące feministki
  1. Przeciwko dobremu humorowi.

Wszystkie znamy Ten Typ – śliski koleś o rubasznym poczuciu humoru, który czerwieni się z ekscytacji, kiedy kolejny raz śmieje się z własnego, żenującego żartu na temat twojego stroju, urody, faktu bycia kobietą. Pierwsze, z czym ci się kojarzy ten opis, to grubawy, obficie pocący się Janusz z wąsami, który ostentacyjnie chichocze i zaciera ręce o grubych palcach. Niestety, to tylko złudzenie – Ten Typ przybiera każdą możliwą postać. Charakteryzuje go jedynie ten rodzaj żartu i ,,swobodne poczucie humoru”. Na nieszczęście, czasem bywa szefem albo współpracownikiem.

– Ładna spódniczka pani Haniu, taka króciutka! Pani uważa na swoje śliczne paluszki, pewnie jeszcze nie raz się przydadzą… Z pani to pewnie jest niezła pantera! Takie mam przeczucie, jak na panią patrzę.

Humor tak lepki, że przykleja się do ciebie i nie chce odejść. Żenujący i nie na miejscu, powtarzający się bez przerwy, nabierający kolorów i coraz odważniejszy. Znasz to? Każda z nas zna przynajmniej jednego osobnika tego typu.

***

feministki

Nie chce mi się pisać, że żarty i przytyki o seksualnym podtekście nie są dopuszczalne w pracy. Zwłaszcza w pracy, bo stamtąd nie jest tak łatwo wyjść, zamknąć za sobą drzwi i więcej nie wracać. Nie chce mi się pisać, że seksistowskie komentarze ze strony współpracowników i pracodawcy powinny być tępione w każdej postaci. Nie chce mi się pisać, że w żadnym cywilizowanym kraju kobieta w pracy nie powinna być zmuszona do wysłuchiwania komentarzy na temat swojego ciała, wyglądu, intymnych zwyczajów. Nie chce mi się pisać, że żadna kobieta nie powinna się czuć niekomfortowo. bo zwraca się większą uwagę na jej seksualność niż kompetencje. To rzeczy, które każdy mądry człowiek rozumie, a dyskusja z idiotami mnie nie interesuje.

Chcę przytoczyć kilka komentarzy, które padły w dyskusji, na temat kobiety, której szef pozwalał sobie na żarciki oślizgłego typu. Oto one, w niezmienionym brzmieniu:


Przesadzasz. Może ma po prostu specyficzne poczucie humoru , którego Ty nie rozumiesz.

Przyjmij to na klatę jak prawdziwa kobieta i śmiej się razem z nim a będzie ci łatwiej.

Najlepsze są kobiety które nie maja poczucia humoru i rzucają fochami na lewo i prawo.

Wszystkie jesteście świętojebliwe.  Dziewczyna nie ma dystansu do siebie.

Niech zlewa to i się śmieje. W końcu znosi głupie teksty od dłuższego czasu wiec chyba żaden problem.

To nie powód, by przeżywać… On rzucał słabe żarty, a nie łapał ją za biust czy cokolwiek… Więc nie widzę tu sensu, by się burzyć jak o molestowanie czy gwałt…

Gdyby jej szef był wysportowanym przystojniakiem to nie miała by oporów do jego żarcików.

Jakby jej wsadził paluszek to by można było nazwać molestowaniem. O ile by nie chciała hehe… 😀 Ja bym miała dobrą zlewkę z takiego szefa. Trochę dystansu.


No racja, głupia baba powinna schować dumę do kieszeni. Śmiejmy się wszyscy razem! Obrzydliwe, co? A wiecie, co jest najgorsze? Że autorami wszystkich powyższych komentarzy są kobiety.

***


Niezmiennie przeraża mnie fakt, że największym wrogiem kobiety są inne kobiety. Może to właśnie dlatego wciąż zdarza się, że jesteśmy w takiej gównianej pozycji? Bo widzicie – wszystkie grupy społeczne, które kiedykolwiek w historii cokolwiek dla siebie ugrały, charakteryzowały się tym, że stały murem za przedstawicielami własnej sprawy. Kobiety mają jakoś dziwnie upośledzoną tę cechę samozachowawczą.

Niemal zawsze robimy innym kobietom pod górę.

To, że słowo ,,feministka” stało się synonimem obciachu i internetowym bluzgiem – to już wiemy. Że każdy przejaw sprzeciwu przeciwko nawet najbardziej jawnemu seksizmowi oznacza, że jesteś gruba, brzydka i śmierdzisz (i brakuje ci bolca). Te komentarze padają z ust panów bohaterów internetu, którzy mamie w twarz by raczej nie powtórzyli swoich mądrości (tym bardziej, że mama ciągle płaci za chipsy ze sklepiku). Ale, że coraz częściej ,,jebana feministka” wychodzi spod palców kobiet…

feministki

Kobiety dały sobie implementować idiotyczne teksty w stylu ,,feminizm kończy się kiedy trzeba wnieść lodówkę na 5. piętro”. Młode kobiety dalej dają się przekonać, że naigrywanie się z nich to tylko takie poczucie humoru i trzeba im więcej dystansu. Że traktowanie jak kawałek niezbyt rozgarniętego mięsa jest spoko i nie ma o co rzucać fochów.

Kobiety wsadzą drugiej palec w oko, żeby tylko udowodnić, że zasługują na poklask internetowych śmieszków, którzy ostatecznie swoją sympatię wyraziliby co najwyżej nazwaniem ich ,,niezłą dupą”.

Kochane dziewczyny! Nie pozwalajcie ośmieszać równouprawnienia. Każda jebana feministka, która naraża się na wasze docinki i nieprzyjemne, poniżające komentarze, robi to w gruncie rzeczy również w waszym interesie. Każda niedorżnięta stara panna stawia granice również w waszym imieniu. Bo gdyby nie te jebane feministki to – zamiast pisać głupoty w internecie – dalej byście skrobały ziemniaki, objuczone piątką dzieciaków.



Podobał Ci się wpis? Polub moją stronę na Facebooku!