Internet niszczy związki? G… prawda

Internet niszczy związki? G… prawda

Uwielbiam narzekanie na internet w internecie


Paradoksalnie, komunikacja między ludźmi dawniej była sprawniejsza. Można było się nawzajem dostrzec, porozmawiać, spojrzeć w oczy i poczuć głębię relacji. Teraz mamy wirtualne znajomości, wirtualne przyjaźnie, wirtualne życie. Liczy się wypięta dupa w lustrze i setki polubień na Instagramie, liczy się debilna fota z windy i pozytywne komentarze w stylu och i ach, bo wszystkie inne są usuwane. Liczy się kreowanie własnego życia w które sami kreujący niezbyt wierzą. Nastały czasy, w których przyjaźń lub znajomość można zakończyć klikając w prawy górny krzyżyk. Tylko patrzeć, jak seks będziemy uprawiać dotykając monitora.


Uwielbiam takie komentarze. Narzekanie na internet w internecie jest jak kobieta hejtująca feminizm w czasie, w którym – bez niego – musiałaby skrobać ziemniaki dla swoich 15 dzieciaków.

Komunikacja między ludźmi podobno poważnie ucierpiała, internet niszczy związki, a od kiedy przenieśliśmy część swojego życia do sieci – staliśmy się puści i próżni. Powyższy fragment jest tak perfekcyjnie skondensowanym narzekaniem, że aż budzi we mnie zachwyt. Tym bardziej, że nie zawiera ani jednego zdania, które nie byłoby koszmarnie błędnym uogólnieniem.

Internet niszczy związki relacje


Zobacz też: Nie obchodzą mnie twoje bóle


Dawniej – komunikacja między ludźmi nie była sprawniejsza. Potwierdzi Ci to Twoja babcia, która jeszcze pamięta, że żeby wezwać lekarza musiała jechać do jedynego telefonu u sołtysa w sąsiedniej wsi, a ze swoją kuzynką rozmawiała tylko przy corocznej wizycie. Ale może użyto złego słowa – może porozumiewanie się było prostsze? Głębsze? Bardziej znaczące? Wątpię.

Nie w każdej chwili mogłeś porozmawiać z człowiekiem z drugiego końca świata. Do tego, że ludzie byli mniej rozwinięci, obyci i otwarci – nie każdy miał, jak teraz, dostęp do pokładów wiedzy. Nie mogłeś nawet naczytać się pseudopsychologicznych artykułów, które wmówiłyby Ci, że w obecnych czasach jesteś jakiś wybrakowany i postawiły na piedestale niedościgniony ideał.

To nie tak, że tylko kiedyś mogłeś głęboko porozmawiać i dostrzec drugiego człowieka. Dziś wymówką, przez którą tego nie robisz, są wszechobecne ekrany – dawniej wybrałbyś sobie przedłużające się oranie pola, albo zakupy, po które musiałeś jechać do innego miasta. To nie internet niszczy związki – tak samo, jak to nie alkohol dokonuje przemocy w rodzinie.

Nie wiem, jak dla Ciebie – ale dla mnie to nie nośnik słów definiuje głębię relacji, która się za nimi kryje. Jeśli już jednak operujemy na prozaicznych przykładach, to dawniej porozmawiać mogłeś tylko z osobą, która akurat była w tym samym pokoju.

Chcesz komuś spojrzeć w oczy? To podnieś wzrok znad smartfona.

fb Internet niszczy związki


Zobacz też: Dawniej związki się naprawiało…


Mam niejasne przeczucie, że jeśli całe życie, które dziś masz, jest wirtualne, to dawniej nie miałbyś lepiej. Nikt nie stawia ci wyboru: albo wirtualne przyjaźnie, albo realne. Większość z nas, ludzi XXI wieku, z powodzeniem łączy jedne i drugie. Toteż jeśli czujesz, że całe Twoje życie towarzyskie toczy się online, może warto poszukać przyczyny poza rozwojem technologii?

Dla niektórych olbrzymią wagę mają polubienia na Instagramie. Dawniej – dla ich poprzednich wcieleń – liczył się zachwyt wsi nad nowym samochodem i rabatkami przed domem. Dziś pokazujesz dupę na Instagramie, dawniej pokazywałaś na dyskotece. Dziś robisz debilną fotę w windzie, dawniej zakładałeś nowy płaszcz do kościoła. To samo, tylko inny nośnik i większa skala och i ach.

Dziwi cię usuwanie niepochlebnych, nieprzyjemnych komentarzy pod fotą na Facebooku?

A nie dziwi cię, czemu w ogóle je wstawiasz? Skoro tak lubisz zaklinać się na dawne czasy – to czy wtedy miałbyś w zwyczaju podchodzenie do ledwo ci znanej osoby i mówienie jej, że słabo dziś wygląda, a w ogóle to krzywo se brew narysowała? Sądząc po nastawieniu – obawiam się, że tak.

Uwierz mi, również dziś liczą się inne komentarze, nie tylko słodkie rzygi pod zdjęciami. Tylko, że – zupełnie tak, jak dawniej – liczą się komentarze ważnych dla nas ludzi, na ważne dla nas tematy, a nie okrzyki znanego tylko z widzenia przechodnia, którego uwiera kolor twojego swetra. Dawniej nie zatrzymywałbyś się wraz ze znajomymi, żeby go posłuchać. Dzisiaj nie podpinasz sobie jego komentarzy pod zdjęciem profilowym.


Nawet swoje życie kreowaliśmy kiedyś w podobny sposób. To mamy w naturze, w mniejszym lub większym stopniu. To, czy liczy się dla Ciebie odbicie w oczach sąsiadów, czy Twoje prawdziwe życie – to nie choroba przenoszona przez WiFi. A kogoś ładniejszego, bogatszego, frustrującego swoim dobrobytem znalazłbyś sobie – o ile tego potrzebujesz – w sąsiedniej wsi, zamiast na australijskim Instagramie.

Prawy, górny krzyżyk też miał kiedyś swoją emocjonalną alternatywę.

Internet niszczy związki


Świat wirtualny zmienił wiele w naszym życiu. Technicznie inaczej się uczymy, inaczej zaspokajamy swoje potrzeby, inaczej rozmawiamy, nawet nasze ścieżki neuronowe w mózgu się modyfikują. Ale nasze skłonności i popędy, nasze zdolności – nasza natura pozostaje niezmienna. Ludzkie doświadczenia i emocje są stosunkowo uniwersalne.

To nie internet niszczy związki.
To nie internet spłycił Twoje relacje.
To Ty je spłyciłeś, bo chujowo posługujesz się internetem.

Widać to choćby po tym, że zamiast spędzać niedzielny wieczór z bliską ci osobą, wypisujesz ogólniki na temat kondycji społeczeństwa (o ironio – NA FACEBOOKU).

Odłóż telefon, to przekonasz się, że życie nadal się toczy. Zupełnie normalnie.


 

  • Mój związek to akurat się zaczął dzięki Facebookowi, więc nie narzekam. Aczkolwiek, wiem, że dla wielu osób internet to zabójcze narzędzie. Faktycznie, wszystko zależy tylko od tego jak się nim posługujemy. I niby nie można zrzucać winy na samo istnienie internetu, Facebooka, IG, czy innych mediów społecznościowych, ale trzeba pamiętać o tym, że niektórzy ludzie są po prostu dużo bardziej podatni na uzależnienia, czy trwanie w złych nawykach (np. branie udziału w dyskusjach na portalach społecznościowych, albo bezmyślne przeglądanie tablicy Facebooka) niż inni.

  • Bodzia

    Jak zwykle „w punkt” 🙂