Kobiecość w natarciu. Krótki poradnik, jak wydrapać babie oczy

Kobiecość w natarciu. Krótki poradnik, jak wydrapać babie oczy

Kobieca rywalizacja bywa bolesna

Mężczyzna-łowca i kobieta-praczka to dawno i nieprawda. Kobieca natura zmusza, by walczyć o przetrwanie wcale nie mniej niż męska – panie to chyba wiedzą…? I choć już dawno (w teorii…) nie musimy szarpać się pazurami o względy samca, kobieca nienawiść we własnym gronie ma się dobrze.

Kobieta jest najbardziej surowa, najmniej wspierająca i najbardziej mściwa względem innej kobiety. Tę smutną prawdę potwierdzono już naukowo (a empirycznym potwierdzeniem jest ta pi… z trzeciego piętra), ale kiedy się nad tym głębiej zastanowić – kobieca rywalizacja nie jest logiczna.


Zobacz też: Grube, śmierdzące feministki 


kobiecość kobieca natura

Wiadomo, że kobieca rywalizacja i niechęć między paniami to nie jest nowy wynalazek czy znak czasów. Takie tendencje były, są i będą. Mam jednak wrażenie, że obecnie jest jeszcze mniej damsko-damskiej więzi. Bo tak, jak już nie mieszkamy w wielopokoleniowych domach – tak nie korzystamy też z naturalnych żeńskich grup wsparcia.

Kiedyś ciotki, kuzynki, babki i prababki stanowiły coś, co ładnie byłoby nazwać BACKUP.

Kobieta – zwłaszcza młoda – miała za sobą grupę bliskich kobiet, które służyły jej radą i ramieniem. Dzisiaj częściej mieszkamy daleko od domu, rzadziej widujemy dalszą rodzinę, a cały ciężar spoczywa na partnerze – który musi być mężem, kumplem, przyjaciółką i powiernikiem. Nie to, żebym miała coś przeciwko takiej wielofunkcyjności, ale trochę wątpię w jej skuteczność.


Kiedyś kobiety i mężczyźni tworzyli dwie oddzielne społeczności – chociaż brali śluby i miewali dzieci, to większość czasu spędzali osobno. Elizabeth Gilbert w jednej ze swoich książek pisała o podobnym podziale u wietnamskich Hmongów: te kobiety nie rozumieją naszego podejścia do partnerstwa, bo nikt im nigdy nie powiedział, że to rolą męża jest bycie najbliższym człowiekiem. I choć pod wieloma względami życie w takich tradycyjnych ramach jest obarczone innym rodzajem stresu, to jednak myślę, że

emocjonalnie nasze babki i prababki były bardziej niezależne niż my.

Męża nie było w domu, miał swoje sprawy – a kobieta miała swoje i radziła sobie z nimi sama. Mniej się wtedy pragnęło tej jedności między partnerami, nie było takiej presji na bycie niemal jedną duszą… Może właśnie dlatego, że pewne funkcje wsparcia przejmowały inne kobiety?

Moja znajoma kiedyś streściła mi niesamowitą fantazję: a gdybyśmy tak w grupach naszych kobiet – sąsiadek, przyjaciółek i kuzynek – były sobie wzajemnie bratnimi duszami? Może wtedy mężczyźni mogliby pozostać po prostu ukochanymi, bez tylu trudnych, wymagających i najczęściej niespełnionych oczekiwań? Myślę, że to ma sens. I choć to takie trudne do zrealizowania, to czy nie byłoby zdrowsze dla relacji, kobiecej duszy i naszych potrzeb, których – nie oszukujmy się – żaden facet nie jest w stanie zrozumieć. Kiedyś były na to ciotki i babcie, teraz pozostali terapeuci i piguły.

kobieca natura kobieca nienawiść


Piękna – ale utopia – bo babcie i ciocie są daleko, a nam zostały obce baby. A w tym środowisku nie jest łatwo. Konia z rzędem tej, która nigdy nie była przynajmniej świadkiem (jeśli nie obiektem) kobiecej nienawiści.

Niechęć, pogarda i pasywna agresja.

Te trzy słowa najlepiej opisują wzajemne relacje w świecie kobiet. Nie, nie zawsze i tak – jest wiele wyjątków. Kropelka jadu sączy się jednak między dziewczynami dużo częściej niż na chłopięcym podwórku. Zdrada to najczęściej wina tej drugiej, synków wychowujemy trochę inaczej, a jak inna źle prowadzi – to dlatego, że jest babą.

Nawet wtedy, kiedy sytuacja zdroworozsądkowo wymaga obwinienia mężczyzny nasunie nam się: ta dziewczyna jest taka głupia że z nim jest, to ona się nie szanuje, jak ona może. A on? – jego to co najwyżej MATKA źle wychowała.

Rywalizacja, krytyka, wyśmiewanie słabości – najczęściej tych, które same chcemy ukryć, a w najlepszym wypadku zdystansowana oziębłość i nutka kpiny. Która z nas tego nie zasmakowała?


Zobacz też: Nasikała na wojenny pomnik


Mam wrażenie, że wciąż trochę nas żenuje ta cała kobiecość. Wszystko, co babskie to synonim infantylności. Prasa dzieli się na kobiecą i poważną. Babskie seriale są raczej wstydliwe, a feministka to juz w ogóle brzmi jak obelga. Co druga z nas woli mieć kolegów albo nie dogaduje się z kobietami. Z największą dumą obnosimy to, że mamy jaja a wrodzoną wrażliwość i empatię chowamy dosyć głęboko. Kobiece cechy są z założenia mało użyteczne. Ostatecznie wszystko, co dziewczęce jest takie jakby… nie do końca fajne.

kobieca rywalizacja kobiecość


Kojarzycie Jaycee Lee Dugard? To ofiara porwania – jej oprawca przetrzymywał ją w ogródku przez 18 lat. Policja, sąsiedzi, znajomi nic nie zauważyli, chociaż porywacz przechadzał się po okolicy z córkami urodzonymi przez Jaycee. Do czasu, kiedy spotkał dwie POLICJANTKI. Kobiety. Z miejsca zauważyły, że dziewczynki towarzyszące mężczyźnie wydają się dziwnie milczące. To dzięki kobiecym cechom w (męskim) zawodzie policjanta rozwiązano tę sprawę. A takie przykłady można mnożyć.


Czemu jesteśmy dla siebie wzajemnie takie ostre? Niektórzy mówią, że eliminujemy konkurencję, bo czujemy się wartościowe tylko dobrze ocenione przez mężczyzn – a oni będą patrzeć na nas na tle bardziej atrakcyjnych koleżanek. Inna teoria głosi coś odwrotnego: to z innymi kobietami tak dalece się utożsamiamy, że kiedy widzimy w nich nasze upragnione cechy – to zaślepia nas zazdrość.


Zobacz też: Czy twoja córka sprowokuje gwałciciela?


Niezależnie od przyczyn takiego stanu rzeczy, fakty pozostają te same: baby wzajemnie podcinają sobie skrzydła i ciągną się w dół za nogę. A czy wiecie, co nas – kobiety – różni od murzynów, homoseksualistów, mniejszości religijnych? To, że jeśli powiesz o jednym murzynie per czarnuch, to prawdopodobnie drugi przywali ci w nos. Z kolei kobieta będąca świadkiem poniżania drugiej – niestety – najczęściej podwija ogon albo przyklaskuje.

Innym kobietom należy się nasze wsparcie – z dwóch powodów. Jeszcze nigdy żadna grupa nie wywalczyła sobie poszanowania i respektu kopiąc własnych przedstawicieli – to raz. Po drugie,

najbliższe nam są inne kobiety: to one najlepiej nas zrozumieją i są do nas najbardziej podobne, jakkolwiek niektóre panie chciałyby temu zaprzeczyć.

Obowiązkiem każdej kobiety jest wspieranie innych kobiet – bez tego nie da się sięgnąć wyżej. Jako dziewczyny powinnyśmy być dla siebie dobre, popychać się wzajemnie do przodu, a kobieca rywalizacja musi kończyć się ramię w ramię. Potrzebujemy kobiecego wsparcia i kobiecych społeczności, więc musimy je tworzyć. Róbmy to – jeśli nie dla innych to dla samej siebie. Niech przy okazji odrobina dobrych cech od koleżanek spłynie na nas. Jeśli się nie kochamy, to przynajmniej się szanujmy. A jeśli się nie szanujemy – to nie szanujmy się ze względu na obrzydliwy charakter, a nie ze względu na… bycie babą.


Powiedz dzisiaj komplement obcej kobiecie. Powiedz tej, którą cenisz – że ją podziwiasz. Odpuść tej z trzeciego piętra. Nie komentuj związków innych dziewczyn. Nie myśl o tej na ulicy, że beznadziejnie wygląda. Nie przeklinaj w myślach, tylko się uśmiechnij. A z resztą – podziel się ideą. Opowiedz, przekonaj, udostępnij tekst.

rywalizacja kobiecość kobieca natura