Londyn – poradnik pseudoturysty (PRAKTYCZNE porady)

Londyn – poradnik pseudoturysty (PRAKTYCZNE porady)

Myślisz, że oglądanie Big Bena jest proste?

Londyn, ach jak pięknie. Tamiza, diabelski młyn, wieża z zegarkiem i czerwona budka telefoniczna. (Szczególnie TA jedna – jeśli zrobiłeś sobie zdjęcie w czerwonej budce, to nie musisz mi go pokazywać. Wiem w której.)

Przyda ci się poradnik turystyczny – a u mnie tylko PRAWDZIWIE praktyczne porady

londyn praktyczne porady przewodnik turystyczny


Zobacz też: Największe rozczarowania Londynu


Zwiedzanie Londynu wydaje się banalnie proste. Jest jednak kilka rzeczy, o których musisz wiedzieć, kiedy już postawisz stopę na płycie lotniska. Niestety, nikt ci o nich nie wspomni, więc ja postanowiłam spisać dla Ciebie praktyczne porady. Oto dekalog Londyńczyka.

Dla naszego wspólnego dobra – wykorzystaj ten poradnik turystyczny…


1. Kluczowa sprawa. Wiedza podstawowa.

BIG BEN TO NIE WIEŻA.

Ani nawet nie zegar. Big Ben to dzwon wewnątrz. Reszta to Elizabeth Tower. Zapamiętaj to sobie na zawsze i krzycz na każdego, kto tego nie wie.

2. Nigdy nie czekaj na zielone światło na przejściu dla pieszych. Jak tylko będziesz mógł przebiec przez ulicę bez odnoszenia śmiertelnych obrażeń – zrób to.

3. Oszczędź sobie i nam głośnych rozmów po polsku. Gdziekolwiek jesteś, zawsze obok jest ktoś, kto cię rozumie. Weź to pod uwagę.

4. Google doradzają, żeby podjechać gdzieś autobusem? Nie ufaj. Do autobusu wsiądź raz – turystycznie. Poza tym poruszaj się metrem albo piechotą – jeśli nie chcesz spędzić całego dnia na obserwowaniu zza szyby jak wyprzedzają cię staruszki o kulach.

Autobus nie stoi w korkach tylko wtedy, gdy nie wyjeżdża z zajezdni.

A w centrum to w ogóle jeszcze nie udowodniono, że autobusy kiedykolwiek poruszają się z miejsca.

5. A jeśli już o mapach mowa – ułatw sobie życie i szukaj w Google po kodach pocztowych, a nie ulicach. Postcode doprowadzi cię na miejsce precyzyjnie, jak współrzędne geograficzne.

6. Nie oszczędzaj na hotelu kosztem odległości od centrum. Inaczej spędzisz w komunikacji miejskiej połowę wolnego czasu, a różnicę w cenie i tak dopłacisz na biletach.

7. Nie daj się skusić na przejażdżkę rikszą, chyba że chcesz się pożegnać z miesięczną pensją albo narazić na soczystą kłótnię. Mówi pan £10? Zazwyczaj to cena od osoby. Za minutę. Przecież ostrzegał.

8. Nie idź na Oxford Street. Niczym się nie różni od przeciętnego centrum handlowego.

No chyba, że lubisz intymną bliskość innych ludzi.

londyn praktyczne porady przewodnik turystyczny
9. Wyćwicz do perfekcji „Pardon!”. Ta forma o dziwo funkcjonuje w języku i jest zaskakująco często używana. Chyba nie myślisz, że ludzie w Anglii mówią „excuse me”?

10. Nigdy. Nie. Stój. Po. Lewej. Stronie. Ruchomych schodów.

11. Uwaga! Teraz będzie wiedza tajemna, która zaoszczędzi ci ośmieszenia i pogardy w transporcie publicznym. Nie dotykaj przycisków otwierających drzwi w metrze. One (w 95%) nie działają i każdy o tym wie. Wciśnięcie guzika spowoduje tylko jedną reakcję – cały wagon popatrzy na ciebie z rozczuloną pobłażliwością, dzięki której poczujesz się lekko upośledzony. Oczywiście, że nie będziesz wiedział o co chodzi. Świadomość niedziałającego guzika zdobywa się jak wtajemniczenie.

***

Cieszę się, że mieszkam w Londynie. To miasto to urlopowe piekło, nie zrelaksujesz się nawet przez 30 sekund. Dzięki temu, że jestem tu na co dzień,

przynajmniej nie muszę przyjeżdżać tu na wakacje.

londyn praktyczne porady przewodnik turystyczny