Luksemburg – czy warto tam jechać?

Luksemburg – czy warto tam jechać?

Zwykłe miasto Luksemburg

W ramach celebracji wszystkich kłód, które życie rzuca mi ostatnio pod nogi – pojechałam do Luksemburga. Czy było warto? Czy Luksemburg mnie zachwycił? No nie wiem.

Co zobaczyć w Luksemburgu i po co tam jechać?

luksemburg Co zobaczyć w Luksemburgu

Po wcześniejszych doświadczeniach z Bazyleą, miałam przeczucie, że do Luksemburga nie opłaca się jechać na długo. Dlatego zaplanowałam swoją wizytę na 2 dni. Przylecieliśmy wieczorem, mieliśmy jeden, pełny dzień na zwiedzanie, trzeciego dnia z kolei wracaliśmy. Moje wróżby okazały się celne – bo po kilku godzinach już nie bardzo wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić. Ale zacznijmy od początku.


Zobacz też: Bibury – wioska elfów z Pinterest 


Wizyta w Luksemburgu

Na lotnisko dotarliśmy około 22:00. Bilet autobusowy do centrum kosztował nas po 2 euro, a podróż do miasta trwała może 15-20 minut. Dojazd z lotniska jest tak prosty, że prostszy być nie może. Niestety, już po wyjściu z autobusu doznaliśmy nieprzyjemnego rozczarowania.

Luksemburg to jedno z najbogatszych państw świata, a Luksemburg – miasto, to stolica. Spodziewaliśmy się więc krajobrazu podobnego do szwajcarskiego. To niewielkie miasteczko, więc miało być tak, jak w Bazylei – cicho, czysto i spokojnie.

Tymczasem pod naszym hotelem (położonym 10 minut od centrum) spotkaliśmy liczne grupki panów patrzących na nas jak na chodzące portfele. Wierzcie mi – mieszkanie w Londynie uodporniło mnie na podobne widoki i z pewnością nie należę do osób wystraszonych spotkaniem pierwszego lepszego zakapiora. Ale w Luksemburgu, w nocy i na nieznanej ziemi, jako łatwo rozpoznawalny turysta – wolałam nie ryzykować i zrezygnowałam z nocnej szwendaczki po mieście.

A, no i w dodatku był huragan.

luksemburg Centrum Luksemburga


Zwiedzanie miasta

Nasz pełny dzień zwiedzania rozpoczęliśmy wcześnie. O 9:00 byliśmy już gotowi do wyjścia. Pod hotelem spotkaliśmy grupę imigrantów pijących pierwsze piwo tego dnia. Natywna część towarzystwa – ubrana w stroje Lacoste i Hilfigera i prosto od fryzjera – podeszła do nas zapytać, czy nie postawilibyśmy im kebaba. Jeden z panów, ewidentnie cierpiący skutki emocjonującej nocy, wykrzykiwał do jakiejś urojonej narzeczonej, żeby się go nie wstydziła i że ją kocha. Narzeczona niestety była tylko wytworem jego BARDZO pobudzonej (może naturalnie) wyobraźni.

Coraz bardziej zdziwieni ruszyliśmy w stronę ścisłego centrum.

Luksemburg Zwiedzanie miasta


Zobacz też: Małe czy duże miasto. Jak znaleźć swoje miejsce na ziemi? 


Centrum Luksemburga

Stolica Luksemburga wygląda podobnie, jak Wrocław. Rynek jest znacznie mniejszy, niż wrocławski czy krakowski, ale też otaczają go kawiarnie i restauracje – pełne o każdej porze dnia i wieczora. Ludzie mówią po niemiecku i francusku, ale jest tu bardzo, bardzo dużo turystów. Na pewno więcej, niż zamieszkujących miasto, a szczególnie rodowitych Luksemburczyków.

Główny plac otaczają uliczki i sklepy z odzieżą. Mało jest czegokolwiek innego – znaleźliśmy tylko jeden supermarket i może dwie czy trzy piekarnie. Obejście całego ścisłego centrum zajmuje jakieś 40 minut powolnym krokiem. Tutaj też znajdują się główne atrakcje Luksemburga: katedra Notre Dame, która jest w zasadzie zwykłym kościołem, oraz City Skyliner – czyli winda wynosząca turystów na wysokość, z której można podziwiać panoramę miasta. O ile wiem, ostatnia atrakcja jest mobilna i niedługo zniknie z miasta.

wycieczka do luksemburga

Kiedy już obejrzycie centrum – bardzo podobne do centrum chyba każdego polskiego miasta – możecie wybrać się do tzw. Ville Basse, czyli niższej części miasta. Luksemburg jest bowiem zlokalizowany na górach i dolinach i pocięty wąwozami i wzgórzami. Cały czas jest albo z góry albo pod górę. Niższa część miasta oddzielona jest od reszty szczątkami historycznych fortów i Twierdzy Luksemburg – czyli tak naprawdę pierwszych zabudowań miasta, obwodów obronnych i tak dalej. To chyba najładniejsza część miasta.

W trakcie przechadzki po Luksemburgu można jeszcze zobaczyć Casemates du Bock – czyli zespół tuneli używanych do ostrzału i ucieczki przed atakującym wrogiem. Wstęp kosztuje około 5 euro i warto tu wstąpić, bo najlepsze widoki zdecydowanie można obejrzeć właśnie stąd.

weekend w luksemburgu


Co tu robić?

Po obejrzeniu niezbyt wielkiego miasta, nie mieliśmy już nic do roboty. Nie jesteśmy fanami muzeów. Dzielnica Kirchberg, w której stoją wieżowce banków i instytucji Unii Europejskiej, przypomina każde inne centrum wieżowców. Dlatego postanowiliśmy przez resztę dnia i dzień następny po prostu siedzieć. Było ekstremalnie gorąco, więc i tak chodzenie nie było pożądane.

Zjedliśmy obiad w centrum – koszt podobny jak w Londynie, czyli około 50 euro za dwie osoby. Wypiliśmy piwo.

Posłuchaliśmy orkiestry grającej hity ABBY na rynku. Ogólnie fajnie.

Największe atrakcje spotkały nas po powrocie. W trakcie spaceru w stronę hotelu minęło nas dwóch uzbrojonych policjantów biegnących chodnikiem i kilka radiowozów. Gdybym w tym momencie założyła się, że jadą w naszą stronę, to bym wygrała. Panowie piwkujący od rana w okolicy hotelu postanowili urządzić burdę. Grupa Marokańczyków pobiła się z grupą lokalnych dresów, jeden padł, reszta uciekła.

Nie obawiajcie się, nic mu się nie stało. Rozcięli mu tylko głowę butelką i wywrócili kilka stołów. Przynajmniej dzięki ich zaangażowaniu mogłam obejrzeć służby porządkowe. I muszę przyznać – jeśli Luksemburg ma coś pierwszej klasy, to zdecydowanie jest to policja. Z kilkunastu oficerów na miejscu, 98% wyglądało jak z okładki Men’s Health. Jeden był za niski jak na modela.

Ostatecznie więc z całej mojej wizyty w Luksemburgu, największą frajdę sprawiło mi oglądanie panów w mundurach i z długą bronią (do bójki?!). Polecam.

zwiedzanie luksemburga weekend w luksemburgu


Zobacz też: Londyn – poradnik pseudoturysty (PRAKTYCZNE porady)


Czy warto jechać do Luksemburga?

Oczywiście uważam, że warto zobaczyć każde miejsce na świecie, ale gdybym miała polecać coś w podobnej cenie i dostępności – zamiast Luksemburga wybrałabym Szwajcarię. Nie wiem, jak wygląda ten kraj poza stolicą (może jest zupełnie inaczej…?), ale jeśli jedziecie akurat tutaj, to nastawiajcie się raczej na weekendowy wypoczynek porównywalny do takiego w Poznaniu czy Wrocławiu. Nic Was nie zaszokuje ani nie zaskoczy.

luksemburg Luksemburg – czy warto tam jechać


A jeśli Was jednak zaskoczyło albo znacie Luksemburg lepiej niż ja – to koniecznie mi napiszcie, co zignorowałam albo przegapiłam!


 

  • Nigdy nie ciągnęło mnie w stronę Luksemburgu, ale teraz nie ciągnie mnie tak jeszcze bardziej. 😀 Wydaje mi się, że masz odczucia podobne do moich z pobytu w Mediolanie.
    Ale ej, nie strasz mnie tymi zakapiorami londyńskimi. Liczę, że jak coś to będziesz mnie bronić przed nimi. :< 😀

    • Coś Ty, nie jest tu tak najgorzej. Polacy mają we krwi poprawne relacje z każdym rodzajem ludzia ;D

      • Dobra, może przeżyję. 😀

  • Pracowałam w Luksemburgu przez kilka tygodni, potem towarzysko wróciłam zimą. Generalnie Luks dla mnie był czysty, cichy i spokojny – ale może to kwestia dzielnicy, bo mieszkałam tuż przy parku (ze słynnym „Bateau Pirate”). Musiałaś mieć wyjątkowe „szczęście”, bo w Luksemburgu przestępczość jest znikoma.
    Na prowincji jest już w ogóle kompletnie cicho i głucho. Trochę mnie ten spokój męczył, zwłaszcza że po 19 centrum miasta pustoszało kompletnie… Dopiero potem odkryłam, że w samym mieście Luksemburg mało kto mieszka, głównie ekspaci i imigranci, a lokalsi żyją poza nim albo w krajach ościennych i tylko dojeżdżają do pracy.
    Ale – mimo że Luksemburg nie do końca jest dla mnie turystycznym must-see i jego senna atmosfera nie do końca mi odpowiadała, to jednak go lubię. Bo jest to kraik bardzo malowniczy (te wąwozy…), mają dobre wina, a lokalsi są bardzo wyluzowani i siłą rzeczy trójjęzyczni – plus, oprócz swoich 3 oficjalnych języków praktycznie wszyscy znają też angielski. Plus, jeśli kogoś męczy hustle and bustle europejskich stolic, w Luksemburgu ma szansę odpocząć – to jest, właściwie nie ma wyjścia 🙂

    • Zgadzam się co do sennej atmosfery i faktycznie Luksemburg nadaje się wg mnie do takiego biernego wypoczynku. Mieliśmy hotel dokładnie na srodku między Notre Dame a dworcem, więc wydawało mi się, że to wciąż blisko centrum.

  • Myślę tak jak piszesz, że jeśli jest możliwosć, warto zobaczyć różne miejsca na świecie. Jednak chyba mało kto ma taką możliwość i należy wybierać więc też raczej celowałabym w inne kierunki 🙂