Największe rozczarowania Londynu

Największe rozczarowania Londynu

Nie idź tam. Lepiej zjedz rybę.

Każde wielkie miasto ma swoje osławione punkty, które musisz odwiedzić, jeśli tam jesteś. W Paryżu musisz zobaczyć Wieżę Eiffla, w Pizie Krzywą Wieżę, a w Rzymie – Koloseum. Potem podtrzymujesz etos, opowiadając znajomym jak imponujące było dane miejsce. To naturalne, że podjęcie złej decyzji rekompensujemy przekonując siebie samych o pozytywach. Nawet jeśli doświadczenia podróżnicze wyglądały mniej więcej tak:

reality

***


Mimo wszystko, pewne miejsca odwiedza się i odwiedzać będzie. Sam fakt postawienia stopy pod niesamowicie znanym zabytkiem jest ważny – zgadzam się.

Czasem jednak trzeba przygotować się na rozczarowanie – i tutaj przychodzi z pomocą Dobra Wróżka, czyli ja. Opowiem wam o tym, co w Londynie jest przereklamowane. Dzięki mnie nie będzie wam aż tak smutno, bo będziecie przygotowani na beznadzieję!


Buckingham Palace

Siedziba najbardziej rozpoznawalnej monarchii świata. Prawie jak ostatni prawdziwy pałac prawdziwej księżniczki, nie? Spodziewasz się czegoś super.

W rzeczywistości Buckingham nie różni się wiele od PRL-owskich bloków w Radomiu – tylko większy. Kolor i kształt się zgadza. Tutaj ukryty jest trick – wszystkie zdjęcia pałacu przedstawiają go w pełnym słońcu. Ale przecież BP jest w Londynie. Tutaj NIE MA SŁOŃCA. Szanse na to, że trafisz pod pałac w szary dzień to około 97%. Wokół prawie sam beton. No dobrze, przyjdź jak musisz – ale sam zobaczysz, że nie ma potrzeby, by zatrzymywać się na dłużej, niż 30 sekund.


Dinozaury w Natural History Museum

One są SZTUCZNE! Dlaczego nikt mi nie powiedział? Jak mogłam dać się tak okrutnie oszukać i wierzyć, że szkielety są chociaż półprawdziwe? Gdzie była moja logika? Aha, a ruszający się T.Rex jest malutki. Jest mi przykro.

Natural History Museum ma za to przepiękny budynek, to jeden z moich ulubionych punktów w Londynie. Choćby tylko dla niego warto tutaj przyjść.


London Eye

Sformułowaliśmy pewną mądrość na temat tego symbolu Londynu: największa radość z użycia London Eye polega na tym, że nie musisz tam już nigdy więcej iść.

W porównaniu do ceny biletu – około 20 funtów, czyli niemało nawet dla mieszkańca Londynu – doznania są kiepskie. Jeśli masz odstać przynajmniej kilkadziesiąt minut w kolejce, bo spodziewasz się niesamowitych widoków, lepiej idź na Greenwich i przejedź się kolejką Emirates Air Line (te same widoki, tylko taniej) albo wjedź na szczyt The Shard (drożej, sto razy lepszy widok).


Chinatown

Lubisz azjatyckie jedzenie, nasłuchałeś się o londyńskim Chinatown – uważaj! Nie polecam chodzenia tam na obiad bez wcześniejszego rozeznania w temacie/perfekcyjnej znajomości azjatyckich języków. Knajpek są setki, wszystkie wyglądają podobnie i nazwane są chińskimi znaczkami. 90% z nich ma tyle wspólnego z dobrą chińską kuchnią, co Sebek z pod bloku z lepieniem świetnych pierogów.

Jeśli chcesz tam jeść, znajdź polecane miejsce w internecie, przeczytaj co dokładnie ludzie zamawiali, pobierz adres w GPS (po nazwie nigdy nie znajdziesz) i nie myśl o czystości. Zdarzyło mi się jeść naprawdę dobre papu na Chinatown, ale w życiu nie uda mi się trafić tam po raz drugi.


ZSL London Zoo

Zoo w Londynie ma naprawdę świetny marketing. Długo się opierałam, ale kiedy zobaczyłam reklamy nowootwartego Land of Lions – nie wytrzymałam. Spodziewałam się czegoś imponującego – dostałam zawód i smutek. Byliście w Zoo we Wrocławiu? Jest 10 razy lepsze. A Land of Lions to gipsowa skała i jedna klatka z dwiema udręczonymi lwicami, obok których stoi pajac w stroju z safari i prezentuje cechy lwa na figurze ustrzelonego samca. Serio?

***

london gdzie nie isc
Londyn ma kilka punktów, które wydają się być lepsze, niż są w rzeczywistości. Ogólnie rzecz biorąc jest to jednak miasto, do którego się przyklejasz i trudno ci odejść. Jest w nim coś urzekającego, co po kilku tygodniach sprawia, że czujesz, jakby nigdzie indziej nie istniało już życie.

Aha – wszyscy narzekają na rybę z frytkami. Dla mnie to jedno, po czym spodziewałam się zawodu, a dostałam dożywotnią miłość. Dobrze usmażona ryba w grubej panierce – to jest to!

***

  • Mnie najbardziej rozczarowało… wszędobylskie Fried Chicken i zapach, który nie da się znieść.

  • Jednak wolę skanseny w Polsce 😛 haha

  • W takim zoo to chyba bym się popłakała…
    Ja mimo to chciałabym się do Londynu wybrać 🙂

  • Marysia

    Ja Londyn uwielbiam, uwielbiam całą Wielką Brytanię – pewnie dlatego tu mieszkam 😉 Dobrze czasem przeczytać inny punkt widzenia 🙂

    • Ja też uwielbiam – i też dlatego mieszkam! 🙂 Ale myślę, że zwłaszcza na krótkich wycieczkach – lepiej wybrać inne atrakcje, których jest wiele.

  • Standard, który występuje wszędzie także w Polsce. Najprościej ujmując podałaś pułapki turystyczne. Miejsca, które powstały tylko po to by ściągać do nich ludzi, a mające często „gliniane” nogi.

  • Pingback: The Crown - recenzja serialu [Screenlife] | chillife.pl()

  • Marta Zielinska

    No to fakt, takich pułapek na turystów jest tu całkiem sporo. Ale jest też tyle cudownych miejsc, nawet wśród typowych „must-see”, jak na przykład wspomniany Greenwich, V&A museum, National Gallery, że na pewno nie zawiedziemy się wszystkimi! Z Buckingham Palace to najbardziej chyba podoba mi się sąsiadujący St James Park faktycznie 🙂 Fajne miejsce na spacer, Pałac i London Eye można stamtąd też popodziwiać z daleka! Gdziekolwiek pójdziemy coś na co trzeba się przygotować to TŁUMY. Tego trudno jest uniknąć chcąc być w Londynie turystą…

    • Chyba, że w dni świąteczne – wtedy jest pusto 😀

      • Marta Zielinska

        Wtedy przyjeżdżajo turysty! 😀

        • A gdzie, na ukicach pustki 😀 nawet tysiące turystów nie da rady nadrobić miejsca zwolnionego przez Londyńczyków szczęśliwie opuszczających miasto 😉

          • Marta Zielinska

            To chyba mam inne doswiadczenia! No coz, Londyn duzy, to pewnie zalezy gdzie sie chodzi. Tak czy siak – zgadzamy sie co do jednego: generalnie w Londynie sa tlumy i jakos trzeba z tym zyc haha

          • Niestety tak ;D Ale np. Westminster w dni świąteczne jest cichutki jak makiem zasiał. Chyba że w czasie tanich miesięcy lotniczych… A może ja po prostu już nauczyłam się ignorować tłok 😀

  • Pingback: Londyn - poradnik pseudoturysty | chillife.pl()

  • Pingback: Jak się żyje w Londynie - mój zwykły dzień | chillife.pl()

  • Pingback: Ile pieniędzy zabrać do Londynu? Na tydzień | chillife.pl()