Nigdy nieziszczona riposta

Nigdy nieziszczona riposta

Niech nam jej nie będzie żal!

Riposta obijająca się w głowie za każdym razem na wspomnienie sytuacji z przeszłości… Riposta, której nigdy nie wypowiedzieliśmy na głos. Dużo takich masz? Ja tak.

***

Miałam ostatnio taką niezręczną sytuację, którą pokrótce i potocznie streszczę. Siedziałam sobie na trawce w parku, chwilę po jakichś drobnych zakupach. Tego, co kupiłam, potrzebowałam natychmiast, więc rozpakowałam rzeczy i zostały mi po nich puste opakowania i metki. W centrum Londynu, jak na olbrzymie miasto przystało – żadnego kosza na śmieci w zasięgu wzroku. Ale nie jest źle, akurat nadchodzi pan zbierający śmieci do worka. Opakowania, które miałam wyrzucić były dosyć spore, więc miałam dylemat:

– Przepraszam, czy mogę panu wrzucić te śmieci…?

Mężczyzna zatrzymuje się i patrzy na mnie niejasnym wzrokiem. Czekam… (Może nie mogę? Może nie usłyszał?). – Bo tu nigdzie nie ma kosza na śmieci… – próbuję jeszcze raz wyjaśnić, o co mi chodzi.

– Jakbyś ruszyła dupę, to byś znalazła kosz. Może mam jeszcze do ciebie podejść?

 

W uprzejmy sposób pan wyjaśnia mi, że jego zatrzymanie się miało być dla mnie sygnałem zachęcającym. Nie odezwałam się i dopiero kiedy odszedł, dotarło do mnie, co on właściwie powiedział. Już po 10 sekundach miałam w głowie gotową odpowiedź, której powinnam mu była udzielić.

– Nie musisz podchodzić, mogę to je*nąć na środek trawnika, a ty to posprzątasz, bo za to ci płacą z moich podatków. Buraku.

 

A w innych słowach – wystarczyło, żebyś odpowiedział TAK albo NIE. Mogłam mu posłać taką ripostę. Ale tego nie zrobiłam.

riposta nerwy chamstwo
Ilu z nas pluje sobie w brodę, że odpowiednio błyskotliwie (a przede wszystkim odpowiednio szybko) nie zareagowało na zaczepkę? Ile razy po fakcie żałowałeś, że nie odpyskowałeś? Ile razy w głowie układa ci się jedna riposta za drugą, kiedy jest już za późno? Jak długo te myśli tłuką ci się w głowie? Powiem ci, dlaczego powinieneś być z tego zadowolony.

***

Nie brakuje Ci sprytu i błyskotliwości. Po prostu nie byłeś przygotowany na chamstwo. Czy powinieneś? Może lepiej nie…

Mimo tego, że często narzekamy na ludzi – na ich grubiaństwo, brak taktu, bezczelność i marudność; mimo że spotykamy dziesiątki skrzywionych, niemiłych osób; mimo ich złośliwości – wciąż nas to zadziwia. Chamskie przytyki nas zaskakują i odbierają nam głos.

Czy to źle? Nie sądzę. Po co się zbroić, musztrować i z góry zakładać, że ludzie mają złe intencje? Po co mnożyć w sobie przytłaczające emocje i wrogo się nastawiać?

Czy błyskawiczne odpyskowanie komuś, kto ma zły humor, jest warte wymienienia swojego spokoju ducha na ciągłą gotowość do walki?