Odebrało nam rozum

Odebrało nam rozum

A przy okazji zdolność wybierania, co dla nas dobre?

Ktoś kiedyś powiedział, że głupimi ludźmi łatwiej się steruje. Żadna to tajemnica, że od kilkunastu dobrych lat najskuteczniej rządzi nami marketing. Ale czy aż tak bardzo, że odebrało nam własny rozum?

Czy ludzie są głupi?

Tesco wprowadziło do swoich sklepów buciki dla dzieci na niewielkim obcasie. Lakierowane trzewiki niezgody przeznaczono dla maluchów na oko pięcioletnich. Jak to w dzisiejszych czasach bywa, któraś mama zamiast po prostu nie kupować nieodpowiednich butów, przy okazji pstryknęła im zdjęcie i wrzuciła na fejsa. Tam, jak rozszalałe sępy, rzuciły się na nie organizacje protestujące (kto wie, przeciwko czemu). No i się zagotowało!

Dziecięce stopy nie są stworzone do noszenia szpilek, koturnów i obcasów. Jeśli rodzice widzą wielkie marki, które sprzedają takie obuwie dziecięce – to coraz łatwiej jest przyjąć, że to normalne, coraz łatwiej myśleć ,,to musi być w porządku”…

Facebook Let Clothes Be Clothes

Naprawdę? To znaczy, że doszliśmy do tego poziomu głupoty? Uznajemy coś za dobre tylko dlatego, że ktoś sprzedaje to w sklepie? Czy gdyby facebookowi aktywiści się nie pojawili, nagle tysiące rodziców dałyby się przekonać, że obcasy są zdrowe dla dzieci?

Świetnie pamiętam, jak w wieku może 7 lat nastawiłam się na śliczne, brązowe kowbojki – na obcasie. I wiecie co? Mama mi ich nie kupiła (Do dziś mam o to żal). Nie wiem, jak tego dokonała, skoro nikt tych butów nie oprotestował.

rozum2

***

Znam inną sprawę. Rodzice założyli dziewczynce plastikowe sandałki z Nexta – takie w stylu melisek. Dziecko wróciło z zabawy na podwórku z odparzeniami głębokości Rowu Mariańskiego. Rodzice sądzą się z siecią, bo nie podejrzewali, że plastik może tak zadziałać na bose stopy, a nikt tego nie zaznaczył na pudełku.

W Ameryce matka poważnie poparzyła dziecko, polewając je strumieniem z gumowego węża ogrodowego – nie zgadła, że wewnątrz woda nagrzała się do wrzenia. Teraz żali się, że potrzebujemy kampanii, która ostrzeże rodziców przed zabójczą temperaturą szlauchów ogrodowych.

***

Czy jakieś tam organizacje muszą w naszej obronie wytykać każde potencjalne zagrożenie? Nie jesteśmy już w stanie podejmować samodzielnych decyzji?

Przez lata świetnie radziliśmy sobie z wychowywaniem dzieci w zdrowiu i w miarę dobrym stanie. Od dziesięcioleci z powodzeniem żyliśmy, chociaż nikt nie wstawiał się za nami u świata. Głupie pomysły filtrowaliśmy przez zdrowy rozsądek. I dawało radę!

A może oczekujemy tego, że na rynku będą dostępne tylko produkty, którymi nie możemy sobie zrobić krzywdy – niezależnie od stopnia naszej bezmyślności? Może jednak ktoś musi prowadzić nas za rękę?

Czy dzięki postępowi świata rozsądek staje się zbędny?