To se ne vrati – 6 rzeczy, które żegnamy na zawsze

To se ne vrati – 6 rzeczy, które żegnamy na zawsze

Moda kołem się toczy – ale te części już nie

Im dłużej jesteś na świecie, tym lepiej zdajesz sobie sprawę, że moda jest jak bumerang. Trendy powtarzają się cyklicznie – i nie chodzi tu tylko o stroje, ale również o styl życia. Wszyscy jesteśmy na przemian mięsożercami i weganami, kochamy kolory albo czerń piekła, krótkie włosy zaraz po długich i uwielbiamy technologię, żeby potem całkowicie ją odrzucić. Fast food zastępuje slow life, a produktywność zamienia się z mindfulnessem. Lata 60. to hippie, 80. i 90. – to vintage, a po 2000

TO JUŻ TYLKO PRZYPAŁ


Pamiętacie ten dżins od stóp do głów, bluzki z siatki na jedno ramię i tamagotchi? Kto nie nosił oczojebnej koszulki z Titanikiem oraz obuwia ortopedycznego marki Drewniak – niech pierwszy rzuci kamieniem.

to juz nie wroci zegnamy bez zalu

Czasami przechadzam się po Londynie i trafiam na targi ubrań vintage. Za każdym razem przeszywa mnie wtedy zimny dreszcz, bo uświadamiam sobie, jaką fortunę wyrzuciłam ze strychu. 50 funtów za PRL-owską koszulę w stylu Późna Meblościanka, którą moja mama jeszcze czasem zmywa podłogę?!


No ale, nie załamujmy się – mam dobre wieści. Bo w sprawach mody to już tak jest, że jedyne czego można być zupełnie pewnym, to ŻE WSZYSTKO KIEDYŚ WRÓCI.

Z kolei w stylu życia – już niekoniecznie. W niektórych dziedzinach zmiany postępują na dobre i kategorycznie (i na szczęście). Te elementy normalności, do których przywykliśmy, nie zmienią się w najbliższym dziesięcioleciu, albo i dłużej. Możecie się przyzwyczajać.

OTO 6 RZECZY, KTÓRE ZNIKNĘŁY RAZ NA ZAWSZE.

1. Owłosione nogi

Chociaż w sieci raz na jakiś czas wybucha małe tornado wokół swobód obywatelskich i prawa do ciała – eksponowanego wstrętem do depilacji – to maszynki do golenia wciąż pozostają w sferze Must-Have. Tak, jak kobiety nie planują w najbliższym czasie pozbywać się praw wyborczych, tak też niechętnie podchodzą do rezygnacji z golenia pachy. Nawet jeśli prawa wyborcze i ogolona pacha stoją w sprzeczności.

Tak na poważnie – kobieca depilacja (a powoli i męska) oczywiście nie jest czymś, co towarzyszyło ludziom od zawsze. Jeszcze kilkanaście lat temu nie była nawet oczywista – a mimo tego stała się dla młodszych kobiet już nawet nie elementem dbałości o siebie, ale wręcz higieny. No i niby rozumiemy, że ciało to ciało i nie należy udawać, że jesteśmy z plastiku; niby nie zgadzamy się z reklamowym wizerunkiem kobiety; niby golenie to wrzód na tyłku 99,9% z nas… ale jednak te protesty to niech ktoś inny prowadzi. Nie zwiastuję wielkiej przyszłości ruchowi wyzwolenia od golarki.


2. Gadu-Gadu

Życie to nie bajka, każdy o tym wie. Bajkę można powtórzyć – życia niestety nie…

Wszyscy kiedyś byliśmy poetami. Opisy na Gadu Gadu były naszymi manifestami, zastąpiły mojemu pokoleniu mazanie „Kocham Cię ZGośka” na murach (tzw. graffiti) uskuteczniane przez starszych braci. Dzięki GieGie można było zaoszczędzić na naliczaniu minutowym i pogadać z kolegą bez wychodzenia przed blok. Czy to nie wspaniałe…?

Niestety, w czasach świadomego życia slow oraz tanich pakietów danych mobilnych w (przenośnych!) smartfonach – nie wróżę powrotu desktopowych komunikatorów i przesiadywania przy pipczącym, żółtym okienku. Facebook zeżarł legendę naszego dzieciństwa.


3. Fryz na borsuka

Tutaj się trochę waham. No bo niby wiadomo, że borsuk to takie małe harakiri – ale z drugiej strony, nie był aż tak popularny poza Polską. Co oznacza, że może reszta świata jeszcze się nie nauczyła…

Borsuk, czyli czarno na dole, jasno na wierzchu. Koniecznie w podziale pionowym. Koniecznie do kompletu z opalonym obliczem i okiem pandy.

to juz nie wroci to se ne vrati

Borsuk jest gorszy niż domowe ombre. Pasuje tylko skunksom, o czym wie już każda pani – bo dawno nie widziałam żadnej w podobnej stylizacji. Ale jeśli jeszcze gdzieś istnieje; w najdalszym zakątku serca kogoś bardzo złego, i jakimś cudem wydostanie się na Instagram… to nasze dni są policzone.


Zobacz też: Gdzie nosi się trykoty – czy jesteś dosyć dobry?


4. Moda samolotowa

Lata temu, kiedy Ryanair był jeszcze uznawany za synonim luksusu, lot na oparach był wielkim wydarzeniem. Dziś już nieco oswoiliśmy się z ryzykiem śmierci i nie stroimy się więcej na każdą wizytę na lotnisku. Strój na stróża w Boże Ciało pojawia się na lotniskach coraz rzadziej – i żeby nie było, nie mówię tu tylko o Polsce.

Tendencja do odstawiania rewii na Modlinie ma swój odpowiednik w każdym kraju.

I w każdym (na szczęście) umiera śmiercią naturalną. Coraz więcej osób ceni sobie raczej porządny dres niż szpilki i pełen makijaż. Dlatego na lotniskach już prawie nie widuje się pięknych stylizacji. Jeśli wrócą, to tylko w wersji sportowej.


5. Seriale raz w tygodniu

Od kiedy poznaliśmy Netflixa i seriale poza polskimi – już nie oglądamy w trybie jednego odcinka tygodniowo. Seriale wymknęły się tradycyjnemu podziałowi i nie rozgrywają się w czasie rzeczywistym. To trochę szkoda, bo teraz nie da się porozmawiać z wypiekami o tym, co zrobiła wczoraj Halina. Czy jeszcze kiedyś spotkają nas takie emocje, jak po śmierci Hanki? Chyba nie, bo teraz każdy ogląda w swoim tempie.

I choć uwielbiam binge-watching, to ciągle jeszcze rekompensuję sobie czasem jakimś typowym tasiemcem z tefałenu. (Oddajcie Prawo Agaty!!!)


6. AZBEST

Nawdychaliśmy się, a i tak żyjemy.


Co jeszcze zniknęło z naszego życia na zawsze? Za czym tęsknicie?

  • Uśmiałam się 😀 Aż wspomnienia z podwórka wracają, szczególnie z chodakami to było coś! Pamiętam pierwsze kafejki internetowe w moim miasteczku i przesiadywanie godzinami na Gadu-Gadu lub czacie 🙂 Ach…teraz to nawet tak nie jara wiadomość na fb, jak kiedyś odpalało się komputer i wyskakujące wiadomości z gg i oczywiście skrzypiący internet w stacjonarnym 😀

    • Ta, i mama w stylu ,,TYLKO GODZINA PRZY KOMPUTERZE”, a tam nawiązywanie połączenia trwało 40 minut xD